Wesele (2021) reż. Wojciech Smarzowski

Smarzowski nie bez powodu jest czołowym polskim reżyserem. Jego talent do obserwacji polskiego społeczeństwa połączony z sięganiem do najgorszych mroków polskiej historii daje nieograniczone pole do destylowania polskiej duszy. Forma Wesela u Smarzowskiego jest powtórzeniem i połączeniem jego wcześniejszych środków artystycznych. Od starego Wesela różni ten film znacznie szerszy horyzont zdarzeń. I to jest jedna z głównych wad tego filmu. Ale także jest to jedna z głównych zalet.

Przy tak ogromnym i ambitnym założeniu nie sposób wszystkiego dopilnować. Niemniej sięgając tak szeroko można bardzo dużo zobaczyć. Nałożenie dwóch linii fabularnych wzmaga akcję filmu. Pozwala także skonfrontować wizje z rzeczywistością. Jednak środki używane w filmie, choć bardzo ambitne, niejednokrotnie wymykają się reżyserowi z ręki. Przenikanie się linii fabularnych, które w pewnym momencie naprawdę jest dynamiczne i ma potężny wkład w wartość filmu, osiąga swoje apogeum i staje się własną karykaturą, gdy Norwid, Dmowski i Piłsudski przemawiają bezpośrednio do widza. Sięgnięcie do pierwowzoru literackiego nie jest dostatecznie głębokie, aby uzasadniało użycie tak silnego środka artystycznego.

W filmie mamy zatem historyczną rekonstrukcję losów Antoniego (obecnego na weselu dziadka panny młodej) i Lei (żydówki, którą z miłości decyduje się ukrywać) oraz współczesną linię fabularną wesela wnuczki Antoniego (Kasi) z chłopakiem z okolicy. Ojciec panny młodej (Ryszard) jest synem Antoniego i właścicielem dużej ubojni trzody chlewnej. Ma on ugruntowaną pozycję w okolicy. Jest poważnym biznesmenem, ale nad jego przeszłością i przyszłością zbierają się chmury.

Wesele jest wydarzeniem o dużym znaczeniu symbolicznym. Siła tego symbolu jest przez Smarzowskiego eksploatowana aż nazbyt. Nagromadzenie nieszczęść, przypadków czy zwyczajnie złej ludzkiej woli prowadzi do przesilenia, które nie jest oczyszczające. Podczas imprezy wydarza się bardzo dużo, co nie jednokrotnie utrudnia zrekonstruowanie przesłania.

W głównej osi współczesnej fabuły ważny jest konflikt na osi Kasi i jej ojca. Silne zarysowanie zderzenia wyobrażeń córki, która pragnie zostawić kraj, z planami ojca, który w tutaj czuje się dobrze, zarysowuje stosunek oby tych postaci do Polski. Kasia chce porzucić Polskę. Ojciec pragnie rozwijać wraz z zięciem biznes. Przesilenie swoje konflikt uzyskuje w scenie, w której córka wyznaje ojcu, że zawsze się go wstydziła. Dzieje się to wówczas, gdy obsługa wesela (ukraińska) porzuca pracę, gdyż nie dostała za nią zapłaty. Połączenie sytuacji wstydu, z rzekomym oszustwem ojca w wzmacnia przekaz. Wiemy bowiem, że córka nie wstydzi się zaradności ojca, ale jego polskości, przaśności i prowincjonalizmu. Sama marzy o prowadzeniu vegebaru w Dublinie, przecząc niejako masarskiemu biznesowi ojca. Dzięki niemu jednak ma swoją pozycję, i choć pragnie się jej zrzec, nadal liczy na pozostawiony przez dziadka majątek. Skomplikowanie tej relacji, połączone z nieustalonym (zmienianym) planem przez jej męża, ukazuje uwikłanie młodej kobiety nie tylko w relacje rodzinne, ale także w polską historię.

W historycznej linii fabularnej, gdzie Smarzowski świetnie portretuje polską przedwojenną prowincję, widać jak przemieszane losy Polaków i Żydów tworzą napięcia. Antoni zazdrosny o swoją ukochaną, gotów jest zrobić wszystko, aby ją uratować. Gdy w tle rozgrywają się tragiczne wydarzenia, Antoni pragnie jedynie uchronić swoją miłość. Gdy ta historia odezwie się w współczesnej linii fabularnej Ryszard podobnie będzie musiał zdecydować, co pragnie ocalić.

Wesele zatem nie jest najmocniejsze wówczas, gdy zestawia skrajne wizje i obrazy, ale właśnie wtedy, gdy pokazując współzależności, wyciąga z nich nieoczywiste konsekwencje. Tak dzieje się, gdy ojciec Lei widzi ją na wspólnym posłaniu z Antkiem i rzuca, że teraz jesteśmy rozliczeni. Przejście z relacji współżycia na merkantylne sprzedawanie ciała w zamian za ukrywanie jest ciosem, który w nieuświadomiony sposób niszczy jakąkolwiek możliwą relację. Zestawianie zaś skrajności wodzi na zbyt łatwe pokuszenie i upraszczanie relacji, jak z zdjęciami USG i materiałami archiwalnymi z obozów zagłady. Zupełnie niepotrzebnie film dociska tam, gdzie należałoby snuć refleksję, a czasem zbyt jest refleksyjny, gdy należy coś powiedzieć dobitnie. Cennym wkładem Smarzowskiego jest ukazywanie splątań historycznych, wbrew ujednolicającemu jej ideologizowaniu. Brat Antoniego, biorący aktywny udział w zabijaniu Żydów, zostaje zabity przez Niemców za ukrywanie Żydów. We współczesnej linii fabularnej niemieccy inwestorzy są podobnie skorumpowani, co ich polscy odpowiednicy.

Smarzowski zrobiłby znacznie lepszy film jeśli zdecydowałby się na jedną z dwóch dróg: albo realizuje film o relacjach polsko- żydowskich albo realizuje film o współczesnej Polsce. Łącząc oba te tematy nazbyt często wpada na mieliznę, czasem z konieczności (brak miejsca na odpowiednią ekspozycję) czasem z założonych skrótów (zaszokowanie scenariuszem). Nie da się zrealizować bowiem w ciągu dwóch godzin obu tych historii w sposób artystycznie ważny i mądry. Nie sposób dać zadość obu tym skomplikowanym i ważnym opowieściom.

W filmie Smarzowskiego Polska jest ubojnią trzody chlewnej. Jest brudna, pełna cierpienia i zyski z niej czerpią jedynie nieliczni. W tej grubej analogii niestety zbyt słabo wybrzmiewają wyjątkowo dobre momenty filmu. Reżyser pragnął dodać do swojej opowieści o Polsce kolejny rozdział. Wyszedł on nierówny i schematyczny, niemniej nadal ma on pewną wartość w sobie. Poza opowieścią znaną z klisz i innych stereotypowych narracji nadal widać tam dobrze opowiedziane losy poszczególnych postaci, które starały się z tą Polską ułożyć jakoś życie.

Komentarze

Popularne posty